trwa inicjalizacja, prosze czekac... konkursy ..Konkurs 2012

piątek, 20 kwietnia 2012

( 4 ) Rozdział 3


Pepe Pan Dziobak
Oto dzień mojej pierwszej misji, i dzień, w którym Izabella wyjeżdża. Moim nowym nemezis jest niejaki Jean-Pierre. Muszę go powstrzymać, ale nie do końca wiem w czym. Mój wróg mieszka na przedmieściach, czyli blisko nas. Wchodzę tak jak zawszę, czyli wywalam drzwi nogą. Jean-Pierre zamknął mnie w klatce z… sera. ‘ To dopiero oryginalne ‘ – Pomyślałem sarkastycznie.
Jean-Pierre był dość wysoki i szczupły. Miał czarne włosy, wąsy i nosił beret. Szybko przedstawił mi swój plan. Kiedy o nim opowiadał, ja uwolniłem się z klatki i zacząłem z nim walczyć. Podczas walki mój nemezis wdepnął w brązową maź.
-Keyla, ty nieudolny dziobaku ! –Krzyczał, i wtedy do pokoju weszła najpiękniejsza dziobaczka na świecie- miłość mojego życia. Oniemiałem. Była tak samo kanciasta jak ja, ale jej cera była inna, zielona. Miała wielkie, ciemnoniebieskie oczy, takie same jak Izabella. Długie rzęsy i różowa kokarda dodawały jej uroku. Nieziemska uroda Keyli zupełnie nie pasowała do Jean-Pierra, który był po prostu brzydki. Kiedy mój nemezis zaczął na nią krzyczeć w jej oczach zebrały się łzy i uciekła do innego pokoju. Zrobiło mi się żal Keyli, więc zakradłem się do jej pokoju próbując ją pocieszyć, lecz zrozumiałem, że muszę walczyć z Jean- Pierrem. Pobiegłem, aby z nim walczyć i nawet wygrywałem, ale miłość mojego życia ugryzła mnie w ogon w obronie swego właściciela. Zezłościłem się na nią, więc zatrekotałem. Ona się przestraszyła i uciekła pod stół, a ja zwyciężyłem tą gnidę ( Jean-Pierra ) i uciekłem z ich mieszkania. Ostatnią rzeczą którą widziałem były wielkie oczy Keyli, które wychynęły z pod stołu. Wróciłem do domu, to znaczy jak na razie do mojej bazy. Monogram pytał mnie jak mi poszło na misji. Zupełnie nie wiem po co, ponieważ jestem dziobakiem, więc mu nie odpowiem. Wróciłem do domu i poszedłem spać. Kiedy pomyślałem o Jean-Pierrze i o Keyli, poczułem, iż cała złość na nią ze mnie spływa. Uświadomiłem sobie również, że moje życie bez niej powoli traci sens, bo widziałem ją zaledwie 30 minut temu, a już za nią tęsknię. Ułożyłem się na łóżku obok Fineasza i zasnąłem.
Już nie mogłem się doczekać nowej misji. Chociaż… Keyla jest na mnie zła, ponieważ krzywdzę jej właściciela. Nie mogę zrezygnować z pracy, przecież na tym polega moje życie. Ale dla niej zrobiłbym wszystko, nawet jeśli mnie odrzuci. Monogram wezwał mnie do siebie, a ja starałem się wytłumaczyć mu po ‘ dziobakowemu ‘ , że chcę odejść z pracy, bo ważniejsza jest dla mnie Keyla. Monogram to chyba zrozumiał, więc próbował wybić mi ją z głowy. Ale jak, skoro będę ją codziennie widywał ?
-Albo zapomnij o pracy, albo o… tej całej Keyli…- Dał mi do wyboru Monogram.
‘To ja już wolę zapomnieć o pracy’ Pomyślałem, odłożyłem kapelusz i odszedłem. Na zawsze… Opuściłem już naszą ulicę i kierowałem się do domu Keyli. Kiedy mnie zobaczyła, starała się nie zwracać na mnie uwagi, było mi smutno z tego powodu, ale próbowałem się z nią jakoś dogadać. Tak samo jak Monogramowi, starałem się jej wytłumaczyć, że ona jest dla mnie ważniejsza od pracy i już nie zaatakuję nigdy więcej jej właściciela. Wtedy zrozumiałem, że Keyla też go nie lubi. Dała się tak ‘ na próbę ‘ namówić, do ucieczki z domu. To dziwne- jeszcze wczoraj Keyla mnie nie znosiła, a dzisiaj uciekamy razem, nie wiadomo gdzie. To chyba początek pięknej miłości…
No cóż, trochę się rozmarzyłem, i zauważyłem, że to trochę czasochłonne. Szliśmy przed siebie, niekończącą się drogą…

~CDN

Rozdział dedykuję mojej przyjaciółce Basi, która bardzo pomogła mi w napisaniu tego rozdziału :)

Brak komentarzy: