trwa inicjalizacja, prosze czekac... konkursy ..Konkurs 2012

sobota, 7 kwietnia 2012

( 1 ) Wstęp- Przeprowadzka

Uwaga! W Moim Opko Fineasz, Ferb, Izabella, Buford, Baljeet itp. Mają 15 lat . Fretka 20, Jeremiasz i Vanessa 21( Izabella ma jeszcze 14 )

Izabella Garcia-Shapiro

Siedziałam w jadalni przy stole i czytając gazetę czekałam na śniadanie. Po zjedzeniu go od razu pognałam do Fineasza i Ferba.
-Co robicie?
 Milczenie. Chłopaków w ogródku nie było. Wyszłam z ogródka i zapukałam do ich drzwi.
-Dzień dobry Izabello-ciepło przywitała mnie ich mama.
-Dzień dobry. Fineasz i Ferb w domu?-Spytałam z ciekawości, w sumie po to tu przyszłam.
-Oczywiście. Są w swoim pokoju.-Odpowiedziała mi Pani Flynn-Flecher
 Podziękowałam i migiem pobiegłam do pokoju chłopaków.
-Co robicie?-Spytałam ponownie.
-Pakujemy się-Odpowiedział mi szybko Fineasz.
-Ooo... dokąd jedziecie?
-Nie wiem. Rodzice nam powiedzieli, że mamy się pakować, bo się przeprowadzamy, ale nie mówili konkretnie gdzie. To ma być niespodzianka.
-Chwila... Przeprowadzacie się? Jak to? Nie możecie się przeprowadzić! Przecież… To niemożliwe! Ja… Nie wierzę…że… wy… wy…
-Izabello…Sami o tym nic nie wiedzieliśmy. Dzisiaj rano się dowiedzieliśmy.
 Nie wiedziałam, co powiedzieć. Nie mogłam uwierzyć, że się wyprowadzają! Jak teraz będą wyglądały nasze wakacje? Ciekawe, czy jeszcze przyjadą do Danville?
-Spokojnie, Izabello- Fineasz chyba czytał mi w myślach- Będziemy Przyjeżdżać do Danville, gdziekolwiek będziemy mieszkać.
-Super. O której wyjeżdżacie?-Chciałam spędzić ten ostatni dzień z nimi jak najdłużej.
-Tego też nie wiemy. Pójdę się spytać.-Zaoferował się Ferb
-Musimy się szybko spakować, przy okazji pomyślimy, co możemy zrobić.-Fineasz zaczął proponować pomysły na dziś. Nie słuchałam go, byłam smutna, bo przez bardzo długi czas już się z nimi nie zobaczę.
-Tak. Muszę jeszcze wyjść jeszcze na spacer z Pinky'm
-Właśnie. Musimy wyjść na spacer z Pepe. Chwila…Gdzie on jest?
              Wyszłam z pokoju chłopaków i powoli schodziłam ze schodów. Zauważyłam, że Fretka płacze, więc chciałam się dowiedzieć co się jej stało. Zapewne miało to związek z przeprowadzką.
-Fretka, wszystko OK ?
-Nie! Nic nie jest OK! Wyprowadzamy się, pewnie gdzieś daleko, i nigdy nie zobaczę ani Stefy, ani Jenny, ani...Jeremiasza! To okropne!
-Fretka, wyobraź sobie, że wiem, co czujesz. Pomyśl .Ja mogę też nigdy nie zobaczyć Fineasza. Jest mi okropnie smutno, bo moje wakacje już nigdy nie będą wyjątkowe, ale Fineasz i Ferb mówili, że będziecie przyjeżdżać do Danville.
-No tak, niby racja, ale nie wiadomo gdzie zamieszkamy i nie wyobrażam sobie, abyśmy ot tak przyjeżdżali was odwiedzać.
-Fretka, nie martw się, po prostu spraw, aby ten dzień, ostatni, w którym zostajesz w Danville z przyjaciółmi był najbardziej wyjątkowym dniem na świecie. Uwierz mi, do szczęścia tobie nic więcej nie potrzeba.
-Wiesz, co, Izabella? Masz rację. Idę spotkać się z Jeremiaszem i ze Stefą.
Fretka wybiegła z domu, a ja za nią. Poszłam po Pinkiego i szłam z nim wzdłuż ulicy. Gdy wróciłam do domu Fineasz i Ferb leżeli pod drzewem i myśleli nad nowym projektem. Odstawiłam Pimpusia i podeszłam o nich.
-I jak?-Spytałam. Byłam ogromnie ciekawa czy coś już wymyślili.-Wiecie już, co będziecie dziś robić?
-Tak, ale najpierw chcemy ci powiedzieć, że wyprowadzamy się dopiero za 4 dni, więc mamy jeszcze dużo czasu
-Super!-Byłam bardzo zadowolona. Nie potrafię teraz wyrazić jak bardzo się cieszyłam, że przynajmniej jeszcze jutro ich zobaczę.-Więc? Co wymyśliliście?
-Hmmm... Moglibyśmy zbudować maszynę, która potrafiłaby czytać w myślach!
-Ooo…to ciekawe. Jak mogę pomóc?
-Nie wiemy jeszcze jak zacząć. Ferb, pójdź i kup plan, a ja z Izabellą pójdziemy po Baljeeta i Buforda.
Ferb bez słowa sprzeciwu poszedł po plan, a my poszliśmy po resztę.
Szłam z Fineaszem do Baljeeta i Buforda. Ferb poszedł kupić plan. Wszystko jak na razie jest OK. Staram się nie myśleć o przeprowadzce, ale nie mogę. Jestem załamana. Oby tylko się daleko nie przeprowadzali. Chciałbym jeszcze często ich widywać. Dobra, mamy w 4 dni wcisnąć najzabawniejsze, najwspanialsze chwile w życiu. Teraz to tylko o tym powinnam myśleć. Dotarliśmy do domu rodziny Baljeeta. Zapukaliśmy i czekaliśmy. Drzwi otworzył nam Baljeet. Powiedzieliśmy mu o przeprowadzce i o nowym projekcie i poszliśmy do Buforda. Kiedy już wszyscy wróciliśmy do domu pozostało nam czekać na Ferba. Na szczęście długo nie czekaliśmy. Zaczęliśmy robić maszynę. Nie minęło kilka minut, a z pomocą zjawiły nam się ogniki. Maszyna była już prawie gotowa. Wystarczyło tylko jeszcze kilka małych szczegółów i skończymy.
I tak minął jeden z 4 ostatnich dni spędzonych z Fineaszem i Ferbem. Będzie mi ich bardzo brakowało.

4 dni później
To już ten dzień. Dzień, w którym Fineasz i Ferb opuszczą Danville i zamieszkają w…Paryżu. To przecież tak daleko! Chyba zbyt szybko się z nimi nie zobaczę… Wybiegłam z domu jak najszybciej i czym prędzej pognałam do ogródka moich sąsiadów. Oni już pakowali rzeczy do samochodu, i szykowali się do wyjazdu. Poczułam, jak po policzku spływa mi łza. Nie wiedziałam, co powiedzieć. Byłam totalnie załamana. Jedynym pocieszeniem było to, że moja mama zawsze chciała jechać do Paryża, więc możemy ich kiedyś odwiedzić.
-Cześć Izabello- Sucho przywitał mnie Fineasz. Nie miałam mu tego za złe. Wiedziałam, że miał zły dzień, jak my wszyscy…
-Cześć wam –równie oschle ich przywitałam – Tak szybko zleciał ten czas…
-Tak, bardzo szybko. I tak sądzę, że te 4 dni, to były najwspanialsze dni w moim życiu. Nie wyobrażam sobie teraz wakacji bez Ciebie, Baljeeta i Buforda…
-Całe Danville będzie za wami tęsknić…- zaczęłam, ale Fineasz mi przerwał.
-A my będziemy tęsknić za Danville…
Nie mogłam wytrzymać. Tak strasznie chciało mi się płakać. Trzymałam to w sobie, bo obiecałam, że będę silna.
-No…-zaczął niepewnie Fineasz-To na nas już czas…

Fineasz mnie przytulił. Nie wytrzymałam i zaczęłam ryczeć. W końcu Fineasz i Ferb też zaczęli płakać.
-Już, już! Chodźcie, bo się spóźnimy.-Krzyczała zniecierpliwiona Fretka.
-Pa, Izabello-Krótko pożegnał się ze mną Ferb.
Wsiedli do samochodu i pojechali. Poszłam do domu, rzuciłam się na tapczan, przykryłam twarz rękoma i płakałam. Minęło kilka godzin i poszłam do Adyson. Bardzo chciałam z kimś porozmawiać, aby ktoś mnie pocieszył. Poszłyśmy razem do centrum handlowego i chodziłyśmy po sklepach. Adyson kilka razy mnie rozśmieszyła. Tylko ona potrafiła mnie pocieszyć nawet w takiej sytuacji. Kiedy wróciłam do domu myślałam tylko o tym jak beznadziejny będzie mój jutrzejszy dzień. Jeszcze nie docierało do mnie całkowicie, że Fineasz i Ferb i się przeprowadzili. Byłam wykończona, więc poszłam się umyć i spać.

~CDN

Sorry za błędy :(

Brak komentarzy: